Szkoła bez podręczników, ocen i odrabiania lekcji? To możliwe! Porównanie nurtów edukacji alternatywnej.

« wróć

26.04.2021, Świetlica Środowiskowa "M.Łodzi Niegniewni oraz Fundacja Służby Rodzinie "Nadzieja"

 

 

 

Szkoła bez podręczników, ocen i odrabiania lekcji? To możliwe! 


Porównanie nurtów edukacji alternatywnej.

 

Wyobraźmy sobie, że medycyna zatrzymała się na ustaleniach sprzed dwóch stuleci, a lekarze ignorują wszelkie naukowe badania i odkrycia dotyczące ludzkiego organizmu. Czy zgodzilibyśmy się, by w przychodniach diagnozowano nas pobieżnie i wszystkich leczono jednym, tym samym lekiem wynalezionym dwieście lat temu? Przypuszczam, że niekoniecznie. Godzimy się jednak, by analogiczna sytuacja miała miejsce w edukacji. Gdzie szukać panaceum na taki stan rzeczy?

 

Pandemia koronawirusa wywołała szereg zmian w życiu społecznym, szczególnie w szkolnictwie, i wymusiła przejście na edukację zdalną. Uwypukliły się niestety wszelkie dysfunkcje systemu, który nie nadąża za nowymi technologiami, nie potrafi zaciekawić uczniów, a podstawę programową realizuje pobieżnie i chaotycznie. Stąd już bardzo niedaleko do refleksji nad kondycją oświaty w obliczu wyzwań współczesnego świata. 

Coraz częściej obowiązek edukacji jest źródłem zdenerwowania, a coraz mniej uczniów czuje się docenianych [1]. Licealiści w Polsce twierdzą, że prawie w ogóle nie nabrali przez te lata pewności siebie, nie rozwinęli ciekawości czy kreatywności. Z czym zatem kojarzy im się szkoła? Przede wszystkim ze stresem, obojętnością i znudzeniem[2].

 

Problemy obecnego systemu

 

Nasz system szkolnictwa opiera się na reformach jeszcze z XIX wieku i do tej pory niewiele się zmienił. Charakteryzuje się sztywną hierarchią i jest bardzo zbiurokratyzowany. Proces nauczania przebiega według ściśle wytyczonych ram podstawy programowej i nie zostawia wiele przestrzeni na kreatywność. Wiedza „wtłaczana” jest do młodych głów przede wszystkim metodami podawczymi (w formie wykładów), które nie stymulują umysłów. Przekazywane informacje są wyrwane z kontekstu i teoretyczne, a dla ucznia po prostu nieciekawe i obojętne. To dlatego dzieci często pytają: „na co mi to?”, „do czego mi się to przyda?”. 

 

Jedną z największych krzywd, jakie szkoły wyrządzają młodym ludziom, jest ocenianie wszystkich tymi samymi kategoriami. Realizacja programu nauczania wymaga rozliczania każdego dziecka według jednakowych wytycznych. Neuronauki natomiast głoszą, że każda jednostka jest inaczej wyposażona biologicznie, inaczej się rozwija, ma nieco inaczej zbudowany mózg. Nie można więc wymagać od grupy różniących się od siebie uczniów, by osiągali te same wyniki w tym samym czasie [3]

 

Kolejnym zarzutem wobec państwowego szkolnictwa jest testocentryzm. Placówki edukacyjne skoncentrowane są na przygotowywaniu uczniów do zdawania testów, osiągania coraz wyższych wyników i jest to niestety celem samym w sobie. Nie rozwijamy w dzieciach samodzielności, umiejętności krytycznego myślenia, poszukiwania alternatywnych rozwiązań czy po prostu komunikacji i współpracy, ale systematycznie przyzwyczajamy do odwzorowywania schematów. 

 

Przytoczone mankamenty to tylko wierzchołek monstrualnej góry lodowej, która blokuje nam drogę

 

Otwórzmy się na alternatywy


Sytuacja nie jest jednak bez wyjścia. Co więcej – możliwe jej rozwiązania zostały opracowane już dziesiątki czy nawet setki lat temu. Musimy sobie tylko o nich przypomnieć (albo przestać je ignorować)! Warto mieć świadomość, że oprócz tradycyjnych szkół publicznych, na całym świecie istnieją alternatywne, zróżnicowane koncepcje wychowania. W obliczu kryzysu współczesnej edukacji mogą być one dla nas inspiracją i nadzieją na pozytywne zmiany [4].

 

Wymienione poniżej idee pedagogiczne należą do nurtu nowego wychowania, który zrodził się na przełomie XIX i XX wieku i dążył do wprowadzenia rewolucyjnych zmian w edukacji. Reformatorzy pragnęli zerwać z tradycyjnym, sformalizowanym systemem szkolnictwa i kształtować rzeczywistość, w której dzieci traktowane są z szacunkiem i uwzględniane są ich indywidualne predyspozycje, potrzeby oraz zainteresowania. Wszystkie nurty edukacji alternatywnej mają podobne idee – mówią o nauce przez zabawę, o spontanicznej aktywności dziecka i rozwijaniu się we własnym tempie, zamiast podporządkowywania się ujednoliconym wymaganiom.

 

Były one znane w Polsce już sto lat temu, jednak wybuch II wojny światowej, a później ustrój komunistyczny zahamowały rozwój wizjonerskiej pedagogiki. Dopiero w latach 90. nastąpił ponowny rozkwit pewnych idei, z których możemy dziś coraz bardziej świadomie korzystać.

 

 

PLAN DALTOŃSKI – mistrzostwo samoorganizacji 

 

Plan daltoński zrodził się w jednej z amerykańskich szkół, gdzie młoda nauczycielka Helen Parkhurst wzięła pod swe skrzydła pokaźną klasę dzieci w bardzo zróżnicowanym wieku. Niełatwa sytuacja zainspirowała ją do takiego zorganizowania przestrzeni i pracy wychowanków, by uczyli się chętniej i efektywniej.

 

Parkhurst dostrzegła, że dzieci, które miały większą możliwość decydowania o sobie, a więc większe poczucie sprawczości, kierowały się w swoich działaniach motywacją wewnętrzną, a nie zewnętrznym przymusem. Dzięki temu były bardziej aktywne i doświadczały wyższej satysfakcji ze swoich osiągnięć. W tej metodzie każde dziecko rozwija się we własnym tempie, według preferowanych przez siebie metod uczenia. Wedle potrzeby może pracować w grupie z rówieśnikami, którzy sobie pomagają i wymieniają się doświadczeniem. Uczeń napotykający trudności zwróci się w pierwszej kolejności do bardziej kompetentnych kolegów, dopiero później do nauczyciela. Filarami szkoły daltońskiej są więc samodzielność, odpowiedzialność i współpraca

 

Charakterystyczny dla tej metody jest dokładnie rozplanowany program pracy. Dzieci otrzymują od nauczycieli swoje przydziały, czyli specjalnie dobrane do ich potrzeb zadania i same wyznaczają w jakiej kolejności zamierzają je realizować. Dlatego też w klasach znajdziemy tablice z kolorowym oznaczeniem dni tygodnia, zegar ze specjalnie podzieloną tarczą, listę codziennych obowiązków zobrazowaną ciekawymi ilustracjami czy znaczniki do odhaczania ukończonych zadań. Wizualizacja to ważny aspekt planowania pracy. Dzięki konkretnym barwom i symbolom uczniowie lepiej poruszają się w specjalnie przygotowanej dla nich przestrzeni. 

 

Dodatkową wartością planu daltońskiego jest refleksja. Aby opisany system funkcjonował prawidłowo, wszyscy jego uczestnicy muszą być zaangażowani. Dlatego też uczniowie, nauczyciele i rodzice działają w porozumieniu, konsultują ze sobą cele edukacyjne i drogę do ich osiągnięcia.

 

Warto zaznaczyć, że podstawa programowa nie jest zmieniona w szkole daltońskiej, nie odrzuca ona pewnego „pakietu informacji”, który należy przekazać uczniom. Jej istota polega zaś na wykorzystaniu innych metod pracy, innej organizacji lekcji i opieraniu się na motywacji wewnętrznej dziecka, a nie na zunifikowanym harmonogramie zadań narzuconym przez nauczyciela. Pedagog w rozumieniu planu daltońskiego to przyjaciel, innowator i profesjonalista. Powinien posiadać dużą wiedzę, bacznie obserwować i do każdego ucznia indywidualnie dobierać metody nauczania i klarowne cele do osiągnięcia. Nie bazuje on na deficytach do uzupełnienia czy błędach do poprawienia, a wychodzi od wiedzy, którą młodzież już posiada. Wielokierunkowo rozwija więc kompetencje, które już kiełkują w uczniu.

 

Plan daltoński w Polsce

 

Jest to coraz popularniejsza idea. W tym momencie istnieje w Polsce około 100 placówek, które wdrażają elementy planu daltońskiego. Na stronie Polskiego Stowarzyszenia Dalton można znaleźć listę certyfikowanych placówek daltońskich oraz spis placówek w trakcie certyfikacji.

 

Plan daltoński w Łodzi

 

Przedszkole Miejskie nr 55, Przedszkole Miejskie nr 73, Przedszkole Miejskie nr 105, Publiczne Przedszkole „Galileo”, Przedszkole i Żłobek E-Maluch, Przedszkole Miejskie nr 152, Przedszkole Miejskie nr 174, Szkoła Podstawowa Kornelówka – Przystań w Łodzi.

 

SZKOŁY WALDORFSKIE/STEINEROWSKIE – sztuka, uduchowienie i holistyczna wiedza 

 

odstawowym założeniem pedagogiki steinerowskiej jest konieczność holistycznego rozwoju człowieka – zarówno fizycznego, poznawczego, jak i duchowego. Proces poznawania świata nie tylko stymuluje wszystkie zmysły, ale i angażuje emocjonalnie. Treści prezentowane dzieciom muszą się przenikać i integrować. 

 

Każdy dzień rozpoczyna się dwugodzinną lekcją główną, podczas której uczniowie przerabiają ten sam temat przez kilka tygodni (cykle tematyczne). Podejmują zagadnienie na przykład z obszaru biologii i całkowicie się na nim skupiają, omawiają je interdyscyplinarnie, nie tak jak w szkołach tradycyjnych, gdzie co czterdzieści pięć minut trzeba skakać między wyrywkowymi informacjami z wielu dziedzin. Po lekcji głównej odbywają się bardziej specjalistyczne zajęcia, takie jak nauka języków obcych, religia czy warsztaty artystyczne. Zgodnie z naturalnymi funkcjami organizmu i możliwościami pracy młodego umysłu przyjmuje się, by od rana zajmować się bardziej wymagającymi treściami, a popołudniami rzeźbić, malować czy pracować w ogrodzie.

 

Szkoła jest miejscem rozwoju nie tylko poznawczego, ale i duchowego. Głębokie poznanie samego siebie zachodzi między innymi poprzez kontakt ze sztuką i proces tworzenia. Przedmioty artystyczne stoją na równi z przedmiotami ogólnokształcącymi. Dzieci często obcują z muzyką, malarstwem, tańcem, teatrem. W ten sposób tworzy się przestrzeń do rozwijania wrażliwości i emocjonalnego zaangażowania się w każdy obszar tematyczny. Charakterystycznym przedmiotem w szkołach waldorfskich jest eurytmia – opracowana przez samego Steinera forma ruchu odzwierciedlającego rytm muzyki. Ćwiczenia te nie tylko zapewniają niezbędną aktywność fizyczną, ale mają także wydźwięk artystyczny oraz terapeutyczny. Warto dodać, że samo hasło „rytm” jest jednym z narzędzi wspierających rozwój uczniów – to według niego przebiega nauka i szkolne wydarzenia na przestrzeni dnia, tygodnia czy roku. Taka cykliczność zapewnia harmonię i bezpieczeństwo w życiu dziecka.

 

Od rozpoczęcia do zakończenia szkoły waldorfskiej każda klasa ma swojego nauczyciela prowadzącego, który nawiązuje bliską relację z dziećmi. Pedagog ma patrzeć na wychowanków z perspektywy indywidualnych potrzeb, zainteresowań i talentów, co odzwierciedlają stosowane tu oceny opisowe. Każde dziecko czuje się dzięki temu wartościową jednostką, a nie tylko nazwiskiem w dzienniku z przypisaną liczbą od jednego do sześciu.


Obszar działań szkoły waldorfskiej wykracza poza mury jej budynków. Ważną rolę w organizacji życia szkolnego pełnią rodzice, którzy pozostają w aktywnym kontakcie z nauczycielami, mogą wpływać na program nauczania czy organizować koła zainteresowań. Poznawanie i rozumienie piękna świata rzeczywistego ma pierwszeństwo przed zagłębieniem się w świat wirtualny, stąd szkoły steinerowskie podchodzą sceptycznie do korzystania z nowych mediów i zalecają jak najpóźniejsze zapoznawanie dzieci z nowymi technologiami [5].

 

Szkoły waldorfskie w Polsce

 

Istnieje około 30 placówek, które działają według zasad pedagogiki waldorfskiej lub inspirują się nimi. Znajdziemy je przede wszystkim w Warszawie, Krakowie i Poznaniu. Na stronie Związku Szkół i Przedszkoli Waldorfskich znajduje się spis wszystkich placówek tego typu.

 

MONTESSORI – swobodna aktywność i wyostrzone zmysły

 

Ponad sto lat temu wszechstronnie wykształcona, ambitna włoska lekarka i pedagog stworzyła system wychowawczy popularny dziś na całym świecie. Maria Montessori na początku swej kariery zawodowej pracowała z dziećmi opóźnionymi w rozwoju i zaniedbanymi wychowawczo. Po latach skrupulatnych obserwacji była pewna, że dzieci uczą się poprzez swobodne działanie, wielokrotne powtarzanie wybranych przez siebie czynności i stymulowanie wszystkich zmysłów. Te założenia leżą u podstaw opracowanych przez nią metod, które świetnie sprawdziły się później także w pracy z uczniami w normie intelektualnej. Dorośli powinni przede wszystkim obserwować i reagować na potrzeby wychowanków, dając im przy tym dużo wolności.

 

Najważniejszym narzędziem pedagogiki montessoriańskiej jest otaczająca dziecko przestrzeń. Przedszkola i szkoły są przyjazne i otwarte na eksplorację. Meble i pomoce naukowe są specjalnie zaprojektowane, dopasowane wielkością do potrzeb dzieci, mają konkretne zastosowania. Klasy, w których wspólnie pracują uczniowie z różnych roczników, nie przypominają niczym tradycyjnych sal z rzędami ławek. Są natomiast świetnie zorganizowanymi pracowniami z kącikami tematycznymi – strefami (np. kultura i sztuka, matematyka), w których uczniowie sami wybierają interesujące ich aktywności, pracują we własnym tempie i chętnie pomagają sobie nawzajem, rozwijając kompetencje komunikacyjne. Nauczyciel jest towarzyszem dzieci, który dokładnie obserwuje i udziela się wtedy, gdy jest to konieczne. Pomimo dużej wolności i pozornego chaosu dzieci znajdują się nieustannie w przemyślanej, skonstruowanej specjalnie dla nich przestrzeni, więc wszelka aktywność której się podejmą, służy zawsze ich rozwojowi.

 

W tym systemie szczególną uwagę przykłada się do obszaru sensoryki. Kształcenie wrażliwości zmysłów od najwcześniejszych lat życia jest podstawą rozwoju wyższych funkcji intelektualnych. Dlatego też pomoce naukowe angażują wzrok, dotyk czy węch. Jednocześnie zabawki są wykonane z materiałów naturalnych, zazwyczaj z drewna, mają przemyślane kolory i kształty. Co najważniejsze – nie mogą one przekłamywać rzeczywistości, odwzorowują zatem zwierzęta, pojazdy czy rośliny takimi, jakimi faktycznie są.

 

Codzienna aktywność nie jest regulowana sztywnym planem zajęć, nie ma też podręczników, które narzucałyby uniwersalne prawdy, a dzieci same odkrywają to, co je zainteresuje. Przygotowanie do życia w społeczeństwie odbywa się zatem nie poprzez „wtłaczanie” wiedzy, a współpracę z rówieśnikami, wykonywanie codziennych obowiązków i porządków, opiekę nad roślinami i zwierzętami oraz samodzielne dochodzenie do prawd i zasad rządzących światem.

 

Montessori w Polsce

 

Pedagogika montessoriańska to najpopularniejszy w Polsce nurt edukacji alternatywnej. Placówki, które są nim zainspirowane, to zarówno przedszkola, szkoły podstawowe i średnie, a także szkoły językowe. Nie ma niestety jednej, pełnej bazy wszystkich tego rodzaju instytucji, jednak trwają prace nad budową takiego spisu. Prezes Polskiego Stowarzyszenia Montessori Małgorzata Miksza zaznacza: „W Polsce nazwa Montessori nie jest chroniona, zatem każdy może tak nazwać swoje przedszkole czy punkt przedszkolny, jeśli tylko w jakiś sposób do filozofii Marii Montessori nawiązuje. (…) Jakość placówek Montessori w Polsce jest monitorowana, jeżeli są one zrzeszone w stowarzyszeniu PSM” [6]. Najobszerniejsze listy placówek montessoriańskich znajdują się na stronach: Mapa Montessori i Our Kids.

 

Montessori w Łodzi

 

Rozwój metody Montessori w Polsce jest ściśle związany z Łodzią. To tutaj już w latach 90. idea ta stała się bardzo popularna wśród pracowników Uniwersytetu Łódzkiego, a wiele przedszkoli postanowiło praktykować jej założenia. W 1994 r. Łódź stała się siedzibą Polskiego Stowarzyszenia Montessori. Na jej terenie znajduje się więc wiele placówek prowadzonych w nurcie montessoriańskim.

 

 

PEDAGOGIKA FREINETOWSKA – dociekliwość, eksperymenty i przyroda

 

Ruch freinetowski był szlachetną ideą zainicjowaną przez młodego, pełnego zapału, francuskiego społecznika Celestyna Freineta. Pragnął on edukacji „ludzkiej”, naturalnej, uwzględniającej ciekawość świata, nieskrępowanej sztywnym podziałem na lekcje, siedzeniem w ławkach czy analizowaniem podręczników. Filozofia freinetowska opiera się więc na pięknych wartościach – człowieczeństwa, miłości, godności, zrozumienia, wrażliwości na naturę, szacunku dla pracy.

 

Dziecku należy zapewnić bezpieczną przestrzeń, pozwolić na swobodną aktywność, ekspresję twórczą, eksperymentowanie, popełnianie błędów, a więc nieustanne zaspokajanie swojej ciekawości i głodu wiedzy. Wychowankowie uczą się poprzez rzeczywiste uczestnictwo w sytuacjach społecznych, kulturowych, obcowanie z innymi ludźmi i przyrodą. Na świat patrzy się więc holistycznie, „przeżywa się” go. Podręczniki, definicje i gotowe formułki są zbędne, gdyż odnoszą się do abstrakcyjnych zjawisk – takich, których dziecko nie mogło bezpośrednio przebadać, dotknąć i odkryć.

 

W szkole freinetowskiej sposób uczenia się zależy przede wszystkim od dziecka. Powinno ono gromadzić doświadczenia, rozwijać samoświadomość, indywidualnie decydować jaką drogą chce dochodzić do wiedzy. Pomóc mają mu w tym opracowane przez reformatora techniki głębokiego przetwarzania informacji, a więc takie, które naprawdę angażują, skłaniają do refleksji i łączą nową wiedzę z tą już posiadaną. Techniki te to między innymi: pisanie swobodnych tekstów i tworzenie szkolnej gazetki, korespondencja międzyklasowa i międzyszkolna, żywy teatr (drama, sztuka, muzyka, recytacja) i fiszki autokorektywne (ćwiczenia, które pozwalają samodzielnie skontrolować swoją wiedzę) lub problemowe (karteczki z zadaniami) [7]. Przytoczone aktywności są twórcze, opierają się na samodzielnych poszukiwaniach wiedzy oraz nawyku samokontroli i samooceny.

 

Warto podkreślić raz jeszcze społeczny wymiar idei freinetowskiej. Uczniowie rozwijają się kierowani własnymi pragnieniami i ciekawością, jednak dzieje się to w obrębie szeroko rozumianej wspólnoty. Dziecko jest częścią społeczeństwa, któremu chce się przysłużyć, które szanuje, chce się komunikować i współpracować z innymi jego członkami. Docenia też wartość uczciwej pracy. 

 

Pedagogika freinetowska w Polsce

 

Idea freinetowska popularyzowana jest przez Polskie Stowarzyszenie Animatorów Pedagogiki C. Freineta. Zrzesza ono około 200 członków, którzy działają w Grupach Regionalnych, wdrażających koncepcje freinetowskie w klasach szkolnych na terenie całego kraju. Najbardziej znaną polską placówką tego rodzaju jest poznańska Szkoła Freinetowska Cogito. 

 

SZKOŁA DEMOKRATYCZNA – odpowiedzialne obywatelstwo

 

Demokracja powinna być w dzisiejszych czasach szczególnie pielęgnowaną wartością. Jak jednak można uczyć jej w systemie silnie zhierarchizowanym, który traktuje młodych ludzi przedmiotowo? Szkoły demokratyczne wychodzą naprzeciw temu zjawisku i tworzą przestrzeń, która naprawdę przygotowuje dziecko do życia w społeczeństwie obywatelskim. Uczniowie takiej placówki nie tylko wspólnie ustalają zasady swojego funkcjonowania, ale całkowicie dobrowolnie decydują, czy chcą brać udział w zajęciach. Możliwość taka jest herezją, patrząc z perspektywy tradycyjnego systemu edukacji.

 

Demokracja w szkole nie oznacza, że dziecko jest władcą wszechświata i może robić wszystko, na co ma ochotę. Dorośli są od tego, by dbać o bezpieczeństwo młodych ludzi i wyznaczać pewne rozsądne granice, w których mogą się poruszać [8]. Taką przestrzenią jest społeczność, którą tworzą uczniowie. Cotygodniowe zebrania są okazją do rozmów, dyskusji, ustalania planu zajęć i decydowania o partycypacji w nim. Na początku roku szkolnego uczniowie zobowiązują się nawet, w jakim wymiarze zamierzają przebywać w szkole. Jest ona otwarta w określonych godzinach, a uczniowie przychodzą według własnych potrzeb uczenia się. Wszelkie ustalenia dotyczące życia szkoły zapadają w drodze głosowania, a każda osoba (zarówno dziecko, jak i dorosły) ma do oddania jeden głos. 

 

Młodzi ludzie uczą się komunikacji, samodzielności, odpowiedzialności za swoje czyny oraz przewidywania konsekwencji. Nie robią tego pod przymusem, nie dążą do zdobycia ocen czy pochwał, kierowani są jedynie własną ciekawością i motywacją wewnętrzną.

 

Hasłem przewodnim szkół demokratycznych jest wolny wybór. Nie ma tu narzuconego podziału na przedmioty i grupy wiekowe ani wyznaczonego czasu lekcji. Uczniowie wiedzą, że będą musieli zaliczyć wymogi podstawy programowej w formie końcoworocznego egzaminu, ale w trakcie roku szkolnego sami, na podstawie swoich zainteresowań, wybierają, jakie zagadnienie i jak długo chcą zgłębiać. Przykładowy dzień może rozpocząć się spotkaniem społeczności, następnie jest kilka godzin samorealizacji, obiad i znów własne zajęcia lub prace porządkowe. W tym czasie „wolnym” uczniowie mogą rozwijać swoje zainteresowania w towarzystwie rówieśników lub poprosić pracownika szkoły o pomoc albo zorganizowanie spotkania tematycznego [9]

 

Dodajmy, że w placówce nie ma nauczycieli. Są właśnie „pracownicy”, którzy nie narzucają się wychowankom, a odpowiadają na ich potrzeby. Mogą oni poprowadzić tematyczne warsztaty czy spotkania, jednak nie wolno im namawiać dzieci do udziału w nich. Wymaga to od dorosłych dużej kreatywności i pasji, aby stworzyć zajęcia, w który młodzież będzie chciała dobrowolnie uczestniczyć, zwłaszcza, że nie muszą mieć oni wykształcenia kierunkowego, przedmiotowego. Pracownik szkoły demokratycznej jest przede wszystkim otwarty, życzliwy i godny zaufania, a jeśli brakuje mu wiedzy w jakimś temacie, może odkrywać świat razem z dzieckiem.

 

Szkoły demokratyczne w Polsce

 

Kilka szkół demokratycznych działa na prawach szkół publicznych, jednak większość (około 30) rejestrowana jest „(…) pod rozmaitymi nazwami, w różnego typu strukturach organizacyjnych. Niektóre placówki funkcjonują jako kooperatywy rodzicielskie i nie są ujęte w instytucjonalne ramy” [10]. Część placówek demokratycznych znajduje się na liście udostępnionej przez nieformalne stowarzyszenie EUDEC.PL. Jedne z popularniejszych szkół tego typu to np. warszawska Wolna Szkoła Demokratyczna Bullerbyn lub jeszcze kilka lat temu poznańska Trampolina.

 

Szkoły demokratyczne w Łodzi

 

Fundacja Edukacji Demokratycznej Dmuchawiec (przedszkole, przedszkole leśne i grupa szkolna), Edukacja Przyjazna Dziecku (przedszkole i szkoła), Pracownia Edukacyjna (fundacja wspierająca edukację domową).

 

W poszukiwaniu lekarstwa

 

Współczesne dzieci potrzebują szkół, w których będzie pozwolenie na samodzielne myślenie, na kreatywność, na indywidualizm, które rozbudzą ciekawość otaczającego ich świata. Potrzebujemy szkół i pedagogów, którzy będą wspierać dzieci w samodzielnym dochodzeniu do rozwiązań, a nie tylko wtłaczać do głów gotowe schematy [11]. Warto nie poprzestawać jedynie na krytykowaniu modelu, w którym dostrzegamy wady, ale aktywnie poszukiwać antidotum na skostniały system polskiego szkolnictwa. Warto także inspirować się dorobkiem reformatorów, którzy już dziesiątki lat temu opracowali modele edukacji przyjazne dzieciom, czerpać z nich pewne pomysły, założenia, pomoce naukowe.

 

 M a g d a l e n a  G ł y d z i a k

Pracownik socjalny i magister kryminologii, certyfikowany mediator w sprawach karnych, cywilnych i rodzinnych, Edukator Pozytywnej Dyscypliny dla Rodziców.

Od 8 lat pracuje z dziećmi, przez ponad 3 lata była wychowawcą w Świetlicy Środowiskowej M. Łodzi Niegniewni.

 

 

 

Korekta tekstu:

Ewa Rżysko

 

 

 

 

 Jeśli uważasz, że nasza działalność jest cenna, możesz nas wesprzeć swoją darowizną:


 

 

Przypisy:


 

[1] Raport z badania Młodzież 2018, Fundacja CBOS we współpracy z Krajowym Biurem ds. Przeciwdziałania Narkomanii, Warszawa 2019 r. s. 44-45,
https://www.ore.edu.pl/wp-content/uploads/2020/02/raport-mlodziez-2018.pdf (dostęp: 27 listopada 2020 r.). [powrót do dóry]

 

[2] Badania potwierdziły, że w szkołach dominuje stres i wkuwanie!
http://obserwatoriumedukacji.pl/badania-potwierdzily-ze-w-szkolach-dominuje-stres-i-wkuwanie/ (dostęp: 27 listopada 2020 r.). [powrót do dóry]

 

[3]  Jest to jeden z głównych postulatów książki Marzeny Żylińskiej Neurodydaktyka, Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi
(Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2013).
Autorka apeluje o konieczność wprowadzenia zmian w polskiej szkole, tak aby nauka była „przyjazna mózgowi” każdego dziecka.
 [powrót do dóry]

 

[4] W celu zgłębienia tematu warto zajrzeć na stronę poświęconą w całości niepublicznym szkołom w Polsce – https://www.ourkids.net/pl/. [powrót do dóry]

 

[5] Wywiad z Adamem Winiarczykiem, Szkoła waldorfska – “W centrum jest dziecko, a nie program nauczania”,
https://dziecisawazne.pl/szkola-waldorfska/ (dostęp: 2 grudnia 2020 r.);
Zespół szkół i przedszkoli waldorfskich w Polsce, http://www.zspwp.pl/ (dostęp: 2 grudnia 2020 r.).
 [powrót do dóry]

 

[6] Przedszkola Montessori, https://www.ourkids.net/pl/przedszkola-montessori-w-polsce.php (dostęp: 25 lutego 2021 r.). [powrót do dóry]

 

[7] M. Żylińska (red.), Nurty edukacji alternatywnej w świetle wiedzy o procesach uczenia się, Edukatorium Marzena Żylińska,
Stary Toruń 2019, s. 218-241.
 [powrót do dóry]

 

[8] E. Kaczmarek, Nikt nie jest za młody na wolność,
https://kulturaliberalna.pl/2015/04/14/nikt-nie-jest-za-mlody-na-wolnosc/ (dostęp: 2 grudnia 2020 r.).
 [powrót do dóry]

 

[9] K. Stępniewska, Szkoły demokratyczne? "Wiecznie ktoś wrzeszczy, bawi się w coś głośnego i trudno jest się skupić" [WYWIAD],
https://www.edziecko.pl/starsze_dziecko/1,79351,15767057,szkoly-demokratyczne-wiecznie-ktos-wrzeszczy-bawi-sie-w-cos.html
(dostęp: 2 grudnia 2020 r.).
 [powrót do dóry]

 

[10] K. Strzałba, Szkoły równych praw, kwartalnik Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji nr 2 (25)/2017,
https://www.frse.org.pl/artykul/szkoly-rownych-praw/ (dostęp: 25 lutego 2021 r.).
 [powrót do dóry]

 

[11] Marzena Żylińska, inicjatorka ruchu „Budząca się szkoła” w swojej książce Neurodydaktyka, Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi (Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2013), w rozdziale Szkoła przyjazna mózgowi, czyli poszukiwanie alternatywy dla edukacji transmisyjnej analizuje dokładnie potrzeby młodych umysłów i sugeruje, co powinno się zmienić w obowiązującym systemie szkolnictwa. [powrót do dóry]

 


Partnerzy