Pomagamy Ukrainie - Fundacja Służby Rodzinie NADZIEJA - Fundacja służby rodzinie nadzieja 

Pomagamy Ukrainie

  • Jak pomagać mądrze?
  • Chcę pomóc finansowo
  • Adopcja dziecka z Ukrainy?
  • Najpotrzebniejsze linki
  • Nasze doświadczenie
  • Nasze Mamy
  • Projekt Samodzielność Mamy

Wszyscy Polacy w porywie serca ruszyli na pomoc naszym sąsiadom. To jest piękne widzieć, ile w nas jest dobra i bezinteresowności.

Warto jednak na chwilę zatrzymać się w tym morzu potrzeb i zadać sobie pytanie o swoje możliwości i to czym dysponuję by nieść skuteczną pomoc.

 

Poniżej zamieszczamy kilka cennych wskazówek i praktycznych rad dotyczących niesienia pomocy, które mamy ze swojego doświadczenia jak i z zasłyszanych refleksji innych osób zaangażowanych w pomoc Uchodźcom.

 

POMOC Z WYNAJĘCIEM POKOJU/DOMU

 

Wiele rodzin otwiera swoje domy, aby przyjąć uchodźców. Jednak czy macie ustalony plan:

- na jak długo możecie ich przyjąć?

- ile pieniędzy możecie przeznaczyć na dodatkowe wyżywienie, opiekę?

- czy pokój, który udostępniacie jest pokojem, w którym mieści się większość rzeczy, z których korzystacie na co dzień?

- czy zdajecie sobie sprawy, że samotne matki tak szybko nie pójdą do pracy, nie mając opieki do dziecka?

- czy Wasze dzieci są przygotowane na taką zmianę, czy rozmawialiście z nimi o tym, odpowiedzieliście na ich pytania, wątpliwości?

 

Gdy serce jest gorące i pragnienie pomagania wielkie, nie chce się o tym myśleć. Jednak w tak kluczowej kwestii, jak mieszkanie, trzeba się zatrzymać i pomyśleć, aby nie ranić tych osób po raz drugi, prosząc ich by opuścili dom za tydzień, dwa, bo już nie dajecie rady.

 

Ostatnio przeczytaliśmy w radzie jednej pani psycholog, żebyśmy pamiętali, że dom jest nasz i zawsze możemy powiedzieć dość. Jak najbardziej to prawda, ale my przecież przyjmujemy żywych ludzi, dzieci i nie powinniśmy tego robić kierując się tylko chwilowym porywem emocji, a jak będzie ciężko, to zastosujemy się do tego prawa, że to nasze mieszkanie i ich wyrzucimy. To może nas zostawić z ogromnym poczuciem, nazwijmy to delikatnie - niesmaku na długi czas i zwiększeniem ran u osób, które nam zaufały.

 

CO ZATEM WARTO ZROBIĆ?

- narada rodzinna – rozmowa z domownikami o tym, jak to widzą, szczere powiedzenie o wątpliwościach, wyobrażenie sobie siebie za 2 -3 tygodnie, powrót do zwykłych zajęć, pracy i wizja uchodźców w domu – przegadajcie to razem - szczerze!

- poszukanie wśród przyjaciół, sąsiadów ludzi, którzy chcieliby być wsparciem dla Was. Którzy zdecydują się pomagać finansowo, przynosić obiady, robić zakupy, zajmować się dziećmi, dzwonić do urzędów itd.

- przeanalizowanie własnej sytuacji finansowej, ile możecie dodatkowo przeznaczyć środków na pomoc

- gdzie macie najpotrzebniejsze rzeczy, z których korzystacie na co dzień, czy nie będziecie co chwila w ich pokoju, szukając np. koszuli

- zaktualizowanie czy rzeczywiście jesteście w stanie dać schronienie, czy inna forma pomocy jest w Waszym zasięgu: wolontariat, „adoptowanie” rodziny, która już jest – zapewnienie troski finansowej, rzeczowej, itp. konkretnej rodzinie, wyjazd na granicę, asystowanie Ukraińcom na miejscu, w Twoim mieście, aby dotarli do właściwych urzędów, uzyskali właściwe dokumenty itp.

- modlitwa – jeśli jesteście osobami wierzącymi, to jest równie ważne, aby wspierać tych, którzy walczą w pierwszych szeregach, aby mieli siły, wytrwałość i podejmowali roztropne decyzje.

 

POMOC W PRZYJMOWANIU UCHODŹCÓW NA DWORCACH

W nocy z piątku na sobotę (11-12.03.2022 r.) pracownik naszej Fundacji pomagał w przyjęciu uchodźców, którzy po północy przejechali z Ukrainy pociągiem na Dworzec Łódź Fabryczna. Akcja była współorganizowana przez Centrum Służby Rodzinie w Łodzi, wspierane przez naszą Fundację. Tego typu akcje przyjęć zapewne będą się jeszcze powtarzać. Dlatego jeśli chciałbyś/chciałabyś zaangażować się w takie wsparcie, zachęcamy Cię do zapoznania się z naszymi doświadczeniami i wskazówkami.

  • Zadbaj o swoje siły.

Gdy przyjeżdża pociąg, trzeba działać szybko. Trud porozumiewania się w obcym języku; konieczność sprawnego przemieszczania się z jednego końca dworca na drugi, by zasięgnąć informacji; poruszanie się w tłumie kilkuset osób – to wszystko to bardzo konkretny wysiłek. Dlatego, jeśli możesz, zadbaj wcześniej o to, by coś zjeść, mieć przy sobie wodę do picia oraz wcześniej skorzystać z toalety. W ferworze akcji nie będzie na to czasu.

  • Przyjdź wcześniej i bądź gotów zostać dłużej.

Przed akcją zwykle odbywają się odprawy. To bardzo ważny element przygotowania się do mądrej pomocy. Jednocześnie, licz się z tym, że np. pociąg może być opóźniony (tak było w naszym wypadku) i będzie potrzeba zostania dłużej.

  • Posłuchaj odpraw, zasięgnij informacji i zrób rozpoznanie terenu.

W przed akcją, w której uczestniczyła nasza Fundacja było kilka odpraw. Przeprowadzali je głównie harcerze i służby kryzysowe. Dokładnie wysłuchaj tych odpraw. Jeśli masz jakieś pytania, śmiało pytaj lub podejdź do funkcjonariuszy po odprawie i uzyskaj odpowiedź na swoje wątpliwości. Musisz wiedzieć m.in. gdzie uchodźca może usiąść, gdzie może uzyskać gorący posiłek i gorącą herbatę, gdzie może porozmawiać z tłumaczem, gdzie powinienem się zgłosić po przyjeździe itp. Gdy już będziesz miał(a) wszystkie informacje, przejdź się osobiście po wszystkich kluczowych miejscach, poznaj topografię dworca, wejść do toalet i zapamiętaj, jaki sprzęt jest tam dostępny.

 

  • Sporządź checklistę spraw, o których trzeba będzie porozmawiać z uchodźcą.

Osoby uciekające przed wojną, często po bardzo długiej podróży - mogą być wyczerpane, zdezorientowane i zbyt nieśmiałe, by zadbać o swojej podstawowe potrzeby. Dlatego warto zawczasu mieć w głowie krótki „scenariusz” rozmowy z przybyszem. O co warto zadbać? W jakim języku się porozumiewa; czy chce usiąść; czy potrzebuje pójść do toalety; czy potrzebuje czegoś do jedzenia czy picia; czy potrzebuje czegoś dla dziecka (jeśli jest z dzieckiem); czy potrzebuje jakichś rzeczy na zmianę (jeśli na dworcu jest punkt wydania odzieży); czy potrzebuje pomocy medycznej lub jakichś leków?; czego jeszcze potrzebuje (noclegu? na jak długo? pokierowania na inny pociąg do innego miasta? informacji?).

 

  • Rozpracuj barierę językową.

Jeśli nie mówisz po ukraińsku, Twoje możliwości pomocy mogą stać się bardzo ograniczone. Możesz wówczas: (1) każdorazowo pytać się uchodźcy, czy mówi w języku Ci znanym i porozumiewać się w tym języku (np. angielskim – młode osoby zwykle znają jego podstawy); (2) możesz próbować skorzystać z aplikacji bądź urządzeń tłumaczących mowę (jeśli chcesz ich użyć, koniecznie wcześniej zainstaluj je, dokonaj koniecznych ustawień językowych i wykonaj kilka prób – potem nie będzie na to czasu; nasze doświadczenia z tego typu aplikacją są mieszane – uchodźcy często potrzebują szybkiej informacji i rozmowy „twarzą w twarz”); (3) możesz skorzystać z pomocy tłumacza (np. prowadząc daną osobę do punktu rozmów z tłumaczem).

 

  • Działaj, nie zniechęcaj się. Idź w jakość, nie ilość.

W momencie rozpoczęcia akcji śmiało podchodź do przybyszy. Możesz spróbować wchodzić w kontakt z osobami podobnymi do Ciebie (np. będącymi w Twoim wieku czy Twojej płci) ­– to może ułatwić kontakt. Rób to z uśmiechem. Traktuj ich jak gości, bądź taktowny(a) i nakierowany na ich potrzeby. Jeśli natrafisz na barierę językową, nie zniechęcaj się. Bądź proaktywny(a). Naszym zdaniem, lepiej jest wziąć pod opiekę jednego uchodźcę – od A do Z ­– niż podchodzić do kilku (oczywiście to jednak zależy od liczby uchodźców i liczby wolontariuszy; w naszym przypadku wolontariuszy było bardzo dużo).

 

POMOC FINANSOWA

Niektórzy mówią, że to najprostsza forma pomocy, a inni wręcz przeciwnie. Jest to jednak również niezbędna forma pomocy, zwłaszcza dla tych, którzy angażują się w pierwszej linii.

Aby jednak pomagać mądrze i długofalowo, bez niszczenia swojej sytuacji ekonomicznej, warto zastanowić się, jaki procent budżetu miesięcznego mogę poświęcić na działania charytatywne - różnego rodzaju. Czy jak to niektórzy praktykują 10% swoich dochodów czy stała kwota co miesiąc?

Następnie warto zrobić listę z priorytetami: 

- co lub kto rzeczywiście wymaga tej pomocy na już

- kto tej pomocy wymaga, gdyż jest mało osób, które będzie wspierać taką czy inną inicjatywę

- kto wiem, że wykorzysta te środki dobrze i uczciwie

- kto z tych osób, instytucji, które finansuje jest bliska moim wartościom itd.

 


 

 

Może powyższe informacje to zimny prysznic, ale może lepiej teraz niż później, gdy wycofanie się z podjętej decyzji będzie trudniejsze i boleśniejsze. Jest mnóstwo potrzeb i sposób na zaangażowanie się w pomoc zawsze się znajdzie. Warto jednak przed pomocą długofalową usiąść na chwilę z najbliższymi i ustalić, jak najefektywniej możemy pomóc. Niesienie pomocy Uchodźcom z Ukrainy, to nie akcja na krótki czas, potrzebni będą też ci, którzy zdecydują się na pomoc w dłuższym okresie czasu. Dlatego niech każdy z nas zobaczy czym dysponuje na ten moment i co może podarować. Za miesiąc każdy z nas może być gdzie indziej, zdobyć doświadczenie, nabrać sił, wiedzy i zdecydować już inaczej.

W dalszych zakładkach podpowiadamy różne formy zaangażowania w pomoc. Posiadanie takich informacji to także pomoc dla tych, którzy przyjmują np. do siebie Uchodźców i można ich wyręczyć w poszukiwaniu informacji co, gdzie, jak i od razu podać gotowe namiary. 

 

    Fundacja Służby Rodzinie „Nadzieja” otworzyła zbiórkę #nastart dla matek z dziećmi przybywających z Ukrainy i pozostających pod opieką Fundacji Służby Rodzinie "Nadzieja" i Domu Samotnej Matki w Łodzi. Pieniądze będą kierowane na zakup rzeczy potrzebnych już teraz, które nie za bardzo można podarować używane (jak np. bielizna, obuwie) czy rzeczy potrzebne w dłuższej perspektywie (np. materiały do nauki dla dzieci)

Jeśli chcesz wesprzeć Mamy i ich dzieci z Ukrainy, możesz zrobić to na kilka sposobów:

 

Nasz Archidiecezjalny Ośrodek Adopcyjny dostaje bardzo dużo zapytań na temat możliwości adopcji ukraińskich dzieci.

Jeśli też zastanawiacie się czy i jak to jest możliwe, zapraszamy  do zapoznania się z najważniejszymi informacjami w zakładce:  Dzieci z sierocińców w Ukrainie

Poniżej przedstawiamy najpotrzebniejsze linki, gdzie możecie dowiedzieć się na bieżąco, jakie są potrzeby w kwestii pomocy Uchodźcom:

FB - Ogólnopolska pomoc Ukrainie

FB - Łódź pomaga Ukrainie

Czy możliwa jest adopcja dziecka z Ukrainy?

Pomoc psychologiczna w Centrum Służby Rodzinie

Informacje z Urzędu Miasta Łodzi

Informacje z woj. łódzkiego

Różne materiały do nauki języka ukraińskiego

Mapka Polski pomocna w rozmowie z Ukraińcami poniżej. (pochodzi ze stron na facebooku, autor: @sixorfive)

Z dnia 11/12.03.2022 

 
"Gdy piszę te słowa, jest trzecia w nocy. Ostatnie godziny zapamiętam na długo. Dziś słowo „uchodźca” przestało być dla mnie abstrakcyjnym pojęciem. Od dziś to słowo ma dla mnie twarz. Twarz osób, z którymi dane mi było spędzić kilka chwil pośród tłumu. Właśnie wróciłem z dworca Łódź Fabryczna, gdzie wraz z dziesiątkami wolontariuszy zapewniliśmy pierwsze wsparcie dla kilkuset nowoprzybyłych Ukraińców.
*
W piątek tuż po pracy ruszam do powstającego punktu recepcyjnego przy Centrum Służby Rodzinie w Łodzi Broniewskiego 1a w Łodzi. Wraz z kilkoma innymi mężczyznami, wolontariuszami, dokręcamy kółka do łóżek polowych dla uchodźców. W tym czasie fantastyczna ekipa Zupa na Pietrynie przygotowuje posiłek dla Ukraińców, którzy mają przyjechać do Łodzi po północy. Wracam na chwilę do domu i o godz. 23 ponownie wsiadam do auta.
 
Tym razem na Dworzec Łódź Fabryczna. Ma przyjechać pociąg z uchodźcami. Trzeba ich przyjąć – spytać się, czego potrzebują, dać zjeść coś ciepłego i w końcu pokierować dalej. Ma być ich około 500. Po północy. Wchodzę na Dworzec. Jest chyba przeszło setka wolontariuszy. Normalnie setka osób, które o północy w piątek przyszły pomagać! Wszyscy uważnie słuchają pierwszej odprawy – co, gdzie, jak. Prowadzą ją harcerze. Przybywają kolejne służby. Przybywają społecznicy. Przybywają ludzie z Zarządzania Kryzysowego. Formuje się grupa tłumaczy. Dowiadujemy się, że pociąg będzie opóźniony. Mamy chwilę na zebranie myśli.
 
Jest po północy. Na peronie słychać dźwięk nadjeżdżającego pociągu. Są! Powoli wychodzą z przedziałów. Niemal same kobiety. Wchodzą na Dworzec. Początkowo nie do końca wiemy, co robić. Kto i jak do kogo ma podchodzić. Robi się zamieszanie. Ruszam. Podchodzę do pierwszej grupy pań. Ja nie mówię po Ukraińsku, one nie mówią po angielsku. Próbujemy coś wskórać z mówionym Google Translatorem, ale nie idzie. Wyczuwam zniecierpliwienie na ich twarzach. W pełni zrozumiałe. Są po wyczerpującej podróży. Poddaję się. Przejmuje je ktoś inny.
Ruszam dalej. Podchodzę do dwóch kobiet z kilkuletnim dzieckiem. Dogadujemy się po angielsku. Mówią, że marzą o tym, by w końcu odpocząć. Rozglądam się wokoło – nie znajduję już wolnych krzeseł. Koleżanka podpowiada mi, że jest specjalne pomieszczenie, gdzie mogą odetchnąć mamy z dziećmi. Prowadzę tam panie. Widzę na ich twarzach ulgę. Idę dalej.
Znajduję w tłumie młodą, nieco zagubioną dziewczynę z dużą walizką. Mówi bardzo dobrze po angielsku. Znajduję dla niej krzesło. Kołuję gorącą herbatę. Jest między nami duża różnica wzrostu, więc kucam przy jej bagażach, by w trakcie rozmowy dla jej komfortu być na poziomie jej wzroku. Ona wówczas wstaje i... chce mi ustąpić miejsca! „Pan się tyle tu napracował, proszę usiąść, odpocząć!”. Czuję się wzruszony i onieśmielony. Nalegam, by usiadła. Śmiejemy się. Dowiaduję się, że potrzebuje noclegu na 2-3 dni. Biegnę więc do jednego z szefów Centrum Zarządzania Kryzysowego, by dowiedzieć się, gdzie pokierować ją dalej. Mimo natłoku pracy ze spokojem odpowiada na moje pytanie. Robimy, jak sugeruje. Ruszamy do miejsca zbiórki, szef służb kryzysowych zapisuje ją na nocleg, czekamy na autobus. Pogodnie rozmawiamy. Nie napiszę o czym – poszanowanie prywatności osób potrzebujących to dla mnie część dekalogu mądrego wsparcia. W końcu szczęśliwie prowadzę ją do autobusu. Gdy dojedzie na miejsce, wreszcie będzie mogła się normalnie wyspać.
 
Dziś chyba szybko nie usnę. W mojej głowie przeplatają się dwie wstęgi emocji. Z jednej strony obraz przejmującego bólu ucieczki z własnego kraju, olbrzymiego zmęczenie w oczach, zagubienia w tłumie. Co musi czuć człowiek, który jest zmuszony zostawić za sobą to, co drogie i znajduje się nagle na dworcu w nieznanym mieście, z jedną walizką, wśród obcokrajowców? Nawet nie umiem sobie tego wyobrazić. I nie wiem, czy bym to udźwignął, gdyby nie to, że – z drugiej strony – widziałem też nieprawdopodobną falę dobra: dziesiątki wolontariuszy, harcerzy, zwykłych ludzi, którzy przez te dwie godziny robili wszystko, by dać przybyłym doświadczenie przyjęcia. Co chwilę widziałem uśmiechnięte twarze – młodych i starszych – którzy proponowali gorącą zupę, słodkie bułki, tłumaczenie.
 
Moi Drodzy Współwolontariusze, Wszyscy Pracownicy Służb, Wszyscy, którzy dziś pomagali - choć wielu z Was nie znam, to z całego serca Wam dziękuję. Jestem wdzięczny, że mogłem być drobną częścią tej akcji. Wielki szacun dla Centrum Służby Rodzinie za ogrom pracy i skrzyknięcie w ciągu kilku godzin tak wielu osób! Z kolei wszystkim, których przyjęliśmy – życzę samego Dobra, Nadziei i wiele Sił!
 
Na koniec pozwolę sobie jeszcze na jeden ukłon. Wszyscy jesteśmy wdzięczni organizacjom, które pomagają Ukraińcom. Ale w tym trudnym czasie, nie potrafię nie myśleć także o dziesiątkach tych organizacji, które mimo kryzysu uchodźczego, nadal wytrwale pomagają… swoim Podopiecznym. Bez błysku fleszy, bez selfików, bez płynięcia na „fali pomocy Ukrainie”. Bowiem z chwilą gdy 1,5 miliona Ukraińców przekroczyło polską granicę, dotychczasowe potrzeby ludzi z naszego kraju – tych wykluczonych, samotnych, przygniecionych bólem – nie zmniejszyły się. Pamiętajmy też o nich. Myślę tu przede wszystkim o bliskich mi Dom Samotnej Matki im. Stanisławy Leszczyńskiej w Łodzi, Archidiecezjalny Ośrodek Adopcyjny w Łodzi, Świetlica Środowiskowa "M. Łodzi Niegniewni" czy Fundacja Służby Rodzinie "Nadzieja", gdzie pracuję jako analityk i prawnik.
*
- Ale niech Pan zaczeka! – powiedziała – Nie nauczył mnie jeszcze Pan jak się mówi „Dziękuję” po polsku!
- Dziękuję. Dzię-ku-ję.
- Dziękuję? Dobrze wymawiam?
- Świetnie!
- To… DZIĘKUJĘ. Za wszystko."
 
(tekst pochodzi ze strony na Fb naszego kolegi z Fundacji Służby Rodzinie "Nadzieja")

Z dnia: 27.02.2022

 

Ekipa Fundacji Służby Rodzinie "Nadzieja" wyruszyła na granicę wcześnie rano w niedzielę 27.02.2022. Siostry z Domu Samotnej Matki w Łodzi udostępniły swój jedyny bus w podróż, która nie wiedzieliśmy co przyniesie. Zapakowani z nowymi, najpotrzebniejszymi rzeczami dla matek z dziećmi ruszyliśmy na wschodnią granicę.

 

Początkowo mieliśmy odebrać osoby z przejścia w okolicach Przemyśla. Jednak po drodze okazało się, że kontakt z naszą grupą urwał się i utknęli w głębi Ukrainy. Ich pociągi były non stop odwoływane. Musieliśmy zmienić plan. Od tej chwili zrozumieliśmy, że tu czegoś takiego jak pewnik nie ma. Plany zmieniają się co chwila.

 

W Warszawie spotkała nas pierwsza niespodzianka, bo okazało się, że nie ma na stacjach diesla. Spodziewaliśmy się problemów, ale bliżej granicy. Na szczęście nasz kolega z Fundacji  został w Łodzi i pilotował nas z punktu do punktu. Udało się znaleźć stację paliw, gdzie był diesel. Zatankowaliśmy na maxa i ruszyliśmy dalej. W między czasie my w drodze i Piotr z Łodzi dzwoniliśmy do wszystkich punktów na granicy i punktów recepcyjnych czy jest ktoś chcący jechać do Łodzi. Ostatecznie okazało się, że koło Zosina jest 10 chętnych. Pojechaliśmy. Pogoda była bardzo zmienna, ale jechało się bez większych trudności. Paliwo było nawet i blisko granicy, ale trzeba było wiedzieć na której stacji.

 

Gdy dojechaliśmy zastały nas liczne auta Polaków gotowych do odbioru osób z granicy. To było naprawdę wzruszające widzieć tyle osób gotowych w większości za darmo pomagać Ukraińcom. Na miejscu dowiedzieliśmy się jednak, że naszej grupy już nie ma. Po tylu zwrotach akcji, nie było to aż takim zaskoczeniem. Jednak krótko trwająca rozmowa przyniosła informację, że są 2 mamy z 2 dzieci, które chcą jechać do Warszawy. Ok, weźmiemy do Warszawy. Jednak podczas rozmowy okazało się, że one tam nikogo nie mają, a wybrały Warszawę bo wydawało się im, że tylko tam dostaną pracę i opiekę. Gdy poinformowaliśmy, że również w Łodzi jest pełna opieka, zdecydowały się na przyjazd do Łodzi. Za chwilę pojawiła się starsza pani, która była z córką i 3 wnuczków. Usłyszała rozmowę i również powiedziała, że pojedzie z nami. No to pełny sukces. Zostawiliśmy swoje dane i dane tych osób, które bierzemy w punkcie recepcyjnym w Horodle i mieliśmy zamiar ruszyć. Nagle jednak nasza ledwo zapisana "piątka" oznajmiła, że mają swój samochód i one wszystkie razem by chętnie przyjechały jutro. Ok, już rozumiemy, że zmiany w tych warunkach będą chlebem powszednim. Wymieniliśmy się numerami telefonów i ostatecznie ruszyliśmy z naszą dwójką mam i ich dziećmi. Kobiety były wystraszone i zmęczone, dlatego nie czekaliśmy już na ewentualną grupę kolejnych uchodźców, zwłaszcza, że nikt nie potrafił powiedzieć ile czasu będzie trzeba czekać no i czy rzeczywiście będzie ktoś chętny do podróży. W tamtym czasie przyjeżdżali w dużej mierze ci, którzy mieli tu swoich bliskich. 

 

To na co chcę zwrócić uwagę, to na postawę wolontariuszy Polaków. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem ich serdeczności i cierpliwości w tych falach ciągle zmieniającej się rzeczywistości. Ktoś z nas miał wtedy refleksję, że pomagając warto byłoby pamiętać o tych, którzy tam na miejscu niosą pomoc dzień i noc. Na dłuższą metę, a trwa to już długo, a jak długo potrwa niewiadomo - pomoc dla nich będzie niezbędna. Może podana herbata, czy jakaś kartka z dobrym słowem może czasami zrobić cuda. Dlatego jeśli się wybieracie na granicę, zauważcie też tych, którzy niosą pomoc.

 

Ale wracając do naszej podróży. Spytaliśmy mam czy zgodzą się pojechać do jeszcze jednego punktu recepcyjnego, aby zobaczyć czy tam nie ma przypadkiem kogoś do odbioru. Zgodziły się. Niestety tam na miejscu tylko masa uchodźców czekających na swoich bliskich. I ponownie żadnych informacji, kiedy mogą przybyć następni. Zdecydowaliśmy zatem, że wracamy. Podróż powrotna trwała strasznie długo, końcówka ferii zimowych dała o sobie znać w niedzielne popołudnie. Nasze mamy przez całą drogę nie wysiadały z samochodu. Ciepłe posiłki, które kupiliśmy donieśliśmy do auta. Pić nic ciepłego nie chciały. Nie naciskaliśmy. Pozwoliliśmy im robić to, co chcą. Dopiero po 5-6 godzinach odważyły się wyjść, aby dzieci, które zaczęły płakać pobiegały.

 

W Łodzi dojechaliśmy do punktu recepcyjnego na ul. Traugutta 18. Tam mamy dostały najpotrzebniejsze rzeczy i mogły położyć się spać, aby następnego dnia wyjechać do docelowego miejsca pobytu. Gest naszego kolegi, który o 22.00 przyjechał do ŁDK-u z ciepłym spaghetti dla nas i Mam - był bezcenny. Mamy, które nie chciały nic, jak tylko powiedzieliśmy, że to jest spaghetti dla nich, natychmiast chwyciły torebkę odchodząc na nocleg. To pokazuje, że warto próbować cały czas. Osoby, którym pomagamy są po traumie. Ich zachowanie, nawet dla nich samych, może być niezrozumiałe. Dajmy im więc dużo przestrzeni i miejmy cierpliwość. Jak złapią oddech, zrobią kolejny krok, ważne abyśmy byli w gotowości do usłyszenia ich potrzeb i nie rezygnowali za pierwszym niepowodzeniem.

 

Poniżej dzielimy się jeszcze dodatkowymi refleksjami, które może Wam pomogą:

 

- pierwszy kontakt - ważne, aby rozmowy podejmowała kobieta – większość uchodźców, to kobiety z dziećmi; dwóch mężczyzn idących po samotną kobietę, mimo naprawdę dobrych i szczerych intencji, może wzbudzać nieufność i lęk

- warto mieć małą mapkę Polski, aby pokazać im jak daleko od tego miejsca, w którym są jest Warszawa i miejsce, do którego chcecie ich wziąć

- foteliki samochodowe – pamiętajmy, że na granicy są głównie matki z dziećmi, dlatego warto wziąć ze sobą fotelik by móc bezpiecznie przewieźć dzieci. My mieliśmy bus Domu Samotnej Matki w Łodzi, więc nie było z tym problemu.

- dobrze, jeśli będziecie korzystać z translatora google lub wcześniej znajdziecie osobę, z którą będziecie umówieni na telefonie, aby przetłumaczyła najważniejsze kwestie – to daje poczucie bezpieczeństwa i przełamuje nieufność

- bądźcie elastyczni – sytuacja zmienia się z chwili na chwilę, nawet jeśli mieliście umówione osoby do odbioru, na miejscu może okazać się, że ich już nie ma; na razie jesteśmy na etapie spontanicznego zrywu, więc zaufanie jest ograniczone po obu stronach, dlatego nie ma sztywnego przypisania, że te osoby jadą z kimś, kto dzwonił, że je weźmie. Jeśli pasuje, jadą z tym, kto jest na miejscu i Ty dojeżdżając możesz usłyszeć: „nie ma na razie nikogo”

- bądźcie cierpliwi – na razie jest słaby przepływ informacji między punktami recepcyjnymi a granicą (bynajmniej tam, gdzie byliśmy); niewiadomo czy i ile osób przybędzie jeszcze tego dnia. Ci Polacy, którzy więc przyjechali i nie mają nikogo do odbioru, zmuszeni są czekać i liczyć na to, że jeszcze danego dnia ktoś przybędzie, kto będzie chciał jechać w ich kierunku

- bądźcie świadomi – na razie dużo osób, które przybywa ma znajomych lub rodziny, które je odbierają, więc na miejscu są osoby, ale nie potrzebujące transportu lub są też osoby, które jadą swoim autem i potrzebują tylko miejsca „docelowego”;

- miejcie to na uwadze – uchodźcy z Ukrainy to ofiary wojny, są bardzo nieufni, przestraszeni i zmęczeni. Do tego pojawiają się sygnały, że są osoby, które chcą na tej tragedii zarabiać żądając od nich pieniędzy za dowiezienie gdzieś. Jeśli będzie takich sytuacji więcej, zwiększy to jeszcze bardziej nieufność.

- punkt recepcyjny – jeśli odbierasz uchodźców, pamiętaj, że jeśli naprawdę chcesz im pomóc - zawieź ich do punktu recepcyjnego w Twoim mieście, aby dostali wszystkie najważniejsze informacje, które pozwolą im funkcjonować normalnie i bezpiecznie

- polska gościnność w domach – to cudownie, że są rodziny, które chcąc przyjąć naszych sąsiadów, ale ważne, aby mieć na uwadze, że przeważnie to nie jest na „2 dni”; trzeba mieć plan na przyszłość i tu warto się zastanowić, co będzie z tymi osobami później. Zawsze zapytaj kogoś, kto chce przyjąć uchodźców jaki ma plan długoterminowy. Czy ma wsparcie jeszcze kogoś, innych rodzin, jakieś finansowe.. Nie powiększajmy traumy uchodźców i zastanówmy się, najpierw czy jesteśmy gotowi ich utrzymywać przez pól roku, rok…?! O tym więcej piszemy w zakładce: Jak pomagać mądrze?

- zasada nic na siłę jest bardzo ważna. Nasze panie, przez prawie 6 godzin trudnej drogi, nie chciały wysiąść z auta ani do toalety ani na posiłek. Nie naciskaliśmy, przynieśliśmy posiłek do samochodu. Nie chciały też jeść. Ale co jakiś czas delikatnie powtarzaliśmy propozycję i po jakimś dłuższym czasie, zgodziły się. Szanujmy ich decyzje. Ale też zbyt łatwo nie rezygnujmy, gdyż boją się prosić.

- dajcie spokój – niby drobna rzecz, ale intuicja nas prowadziła od początku, aby nie włączać radia w aucie, aby cisza dała im czas na „przegląd własnych myśli”. Od kilku dni w chaosie i hałasie – teraz, gdy już są w aucie pragną spokoju. Są pewnie tacy, którzy chcą z siebie wszystko wyrzucić, ale my mieliśmy osoby, które marzą o ciszy i swoim kącie. Nasza cisza pozwoliła naszym Ukrainkom zasnąć i nabrać sił na kolejny etap. U końca podróży panie zaczęły z nami rozmawiać, włączyliśmy muzykę, było lżej. Spytajcie czego potrzebują. Jak rozmowa się nie klei tzn. że chcą spokoju i dajmy im to.

- zwierzęta – na granicy znajdują się też osoby ze swoimi zwierzakami, głównie psami – warto więc pomyśleć o karmie, misce czy legowisku jadąc tam, ale też zgłaszając chęć przyjęcia uchodźców trzeba mieć to na uwadze.

- walizki i wózki na kółkach – większość osób, która przybywa trzyma wszystko w rękach, nasze Ukrainki szły z dzieckiem na ręku i z mega ciężkimi torbami w drugim ręku i pakunkiem zrobionym z koca – szczerze nie wiem jak im się udało tak zrobić 30 km!!! Wózek, walizki na kółkach są więc na wagę złota!!!!!

- paliwo – w niedzielę już w Warszawie był problem z dieselem, ale to nie znaczy, że go nie ma, trzeba mieć jedynie świadomość, że nie jest to już taka oczywistość jak była jeszcze w zeszłą środę, że jest wszędzie. Przy granicy paliwo jest, ale też trzeba uważać, bo nie na każdej stacji.

- AKTUALIZUJ INFORMACJE – sytuacja jest nieustannie zmieniająca się. To o czym my piszemy teraz, za tydzień może już nie do końca obowiązywać. Będą przybywać osoby, które są w drodze od kilku dni i w stanie permanentnego stresu, trwającego o wiele dłużej i może silniej niż u tych osób, które uciekły na początku. Potrzeby mogą więc się zmienić. Miejmy to na uwadze.

Siostry, które prowadzą Dom Samotnej Matki w Łodzi przyjęły do swojego domu: 4 kobiety i 7 dzieci z Żytomierza.

Pierwsze, najpotrzebniejsze rzeczy Siostry już kupiły i podarowały. Przekazały też używane ubrania.

Życie jednak toczy się dalej i pojawiają się dalsze potrzeby.

Najmłodszy, dwuletni chłopiec ma dietę bezglutenową i potrzebne wszelkie produkty spożywcze.

Potrzeba także najchętniej nowych ubrań lub butów/tenisówek o wymiarach poniżej:

Dzieci:

Dziewczynki: wzrost - 164, 134, dwie dziewczynki- 128.

Buty - 38, 35, 32, 29

Chłopcy: wzrost - 158, 110, 92.

Buty - 40, 26, 24.

Kobiety:

Wzrost - 170 dwie Panie (Szczupłe)

164 - dwie Panie (jedna szczupła, druga XXL)

Buty - 37, dwie Panie 38, 40.

Jeśli chcecie to podarować piszczcie najpierw na adres: wysakowska@csr.org.pl z zapytaniem czy jeszcze aktualne, abyśmy mogli pomagać mądrze i od razu je rozdysponowywać. Dziękujemy.

W kwietniu ruszył projekt Samodzielność Mamy dla kobiet z Ukrainy. W projekcie pilotażowym bierze udział 10 mam wraz z dziećmi, dla których zapewniona jest opieka. 

Projekt ma na celu pomoc Uchodźcom w uzyskaniu zatrudnienia w Polsce. 

Zajęcia odbywają się na terenie Domu Samotnej Matki w Łodzi. 

Projekt jest finansowany z Urzędu Miasta Łódź.


Partnerzy